Ortodoncja to – wbrew pozorom – dziedzina medycyny, których początki sięgają nawet czasów sprzed narodzin Chrystusa. Pierwsze wzmianki związane z poprawą uzębienia pojawiły się w starożytności. Ojcem tego zagadnienia nazywa się Hipokratesa. To właśnie on był pierwszym, który wspomniał o problemie złego ustawienia zębów oraz ich nieregularności w dziele pod tytułem Corpus Hippocratium. Zgodnie z uczonym, dylemat ten dotyczył przede wszystkim osób, które wyróżniały się wąską twarzą. Jeden z przedstawicieli medycyny starożytnego Rzymu, Cornelius Aulus Celsus zalecał swoim “pacjentom”, aby usuwali zęby mleczne, które mogą mieć wpływ na późniejszy układ zębów stałych.

Co ciekawe, o wiele bardziej znanym był Klaudiusz Galem z Pergamonu, który był autorem licznych dzieł, między innymi na temat zaburzeń ustawienia zębów.

Historia aparatów ortodontycznych, czyli pięć etapów na przestrzeni wieków

Wbrew pozorom, nie da się wyróżnić konkretnego wydarzenia, które wiązałoby się z wynalezieniem aparatu ortodontycznego. Za ojca tego “wynalazku” uważa się francuskiego stomatologa Pierre’a Foucharde’a w 1773 roku. Okres ten nazywa się preangleizmem, czyli tak zwaną starą szkołą. Przypadał on na czas od 1728 do 1890 roku. Wówczas po raz pierwszy zastosowano aparat regulacyjny na zgryz zębów. Wyglądem raczej nie przypominał nowoczesnych aparatów ortodontycznych. Był to łuk zewnętrzny w formie paska wykonanego z metalu ze słota albo srebra. Z tego też powodu – co ważne – dostępny był tylko i wyłącznie dla najwyższych klas, dla osób najbardziej bogatych. Nie każdego było bowiem stać na taki luksus. Pasek posiadał otworki, którymi mocowało się ligatury i przywiązywało do zębów. Z użyciem dźwigni rozluźniało się więzadło orężne, a zęby w ten sposób prostowały się. Była to tak zwana metoda prostowania na siłę, która… wciąż jest stosowana! Niekoniecznie w ortodoncji, ale między innymi w set-up’ach w modelach gipsowych.

Pierwsza książka na temat propozycji współczesnych aparatów ortodontycznych powstała w 1829 roku. Nosiła wówczas nazwę “A System of Dental Surgery”. Autorem był amerykański dentysta Samuel Sheldon Fitch. W pozycji tej specjalista zalecał leczenie nierównych zębów za pomocą standardowych ekstrakcji albo wypełnienia krawędzi. Głównie zabiegi tego typu można było stosować tylko u osób dorosłych. Fitch mówił również o narzędziach, które produkowano między innymi ze złota, kości słoniowej albo nici bawełnianej, którą montowało się w ustach, tak aby istniała możliwość obrócenia zębów. Ligaturę z nici bawełnianej wymieniło się mniej więcej co kilka dni, co wiązało się z nieustannym ruchem zębów. Wcześniejsze wersje aparatów były jednak skuteczne przede wszystkim u dzieci poniżej 14. roku życia. U starszych bowiem zęby były mocno osadzone i nie można było ich już poprawić.

Kolejnym etapem w historii aparatów ortodontycznych jest tak zwany angleizm, czyli nowa szkoła. Zapoczątkował ją Edward Angle, który określił rzeczoną ortodoncję jako kompletnie nową dziedzinę stomatologii. Co więcej, wprowadził on także klasyfikację wad zgryzu, która była oparta na stosunkach pierwszych zębów względem zębów stałych. Angle starał się jednocześnie stworzyć indywidualne aparaty, które można byłoby połączyć w działanie trzech sił: siły sprężystości łuku ekspansyjnego, siły rozciągania gumy, a także siły śruby. Ponadto, uczony usunął we własnych aparatach do tej pory stosowane ligatury, bowiem przechylały one zęby. Zamiast tego, zastosował aparaty, które posiadały możliwość osiowego przesuwania się zębów. Wprowadzając z kolei nowe srebro, pozwolił na zmniejszenie kosztów produkcji tego typu urządzeń. Oprócz tego, Edward Angle wprowadził podział zakotwień. Zalicza się do nich:

  • zakotwienie proste;
  • potyliczne;
  • stacjonarne;
  • odwrotne;
  • międzyszczękowe.

Klasyczny angleizm – w porównaniu z preangleizmem – nie trwał długo. Etap ten datuje się na lata od 1890 do 1910.

Trzecim etapem jest neoangleizm i menshonizm. Nowoczesna szkoła trwała w sumie 19 lat, od 1910 do 1929 roku. Okres ten zdominowały dwie osoby – pierwsza, wspomniana już wyżej, w postaci Edwarda Angle’a oraz przez Mershona, twórcę tak zwanego kierunku biologicznego. Mershon szerzył założenie odnośnie tego, że do usunięcia zaburzeń czynnościowych niezbędne są dwa rodzaje sił. Pierwszy rodzaj to siła naturalna, podzielona na zewnętrzne oraz wewnętrzne. Druga to siła fizyczna. Poprzez odpowiednie zakotwienie wspiera ona siłę naturalną i wywołuje tak zwane bodźce wzrostowe. Warto nadmienić równocześnie, że nowoczesna szkoła preferowała powrót do metali szlachetnych, takich jak platyna oraz złoto. Dodawało się również do nich nieco irydu. Za sprawą rozwinięcia techniki metalurgicznej, aparaty stały się bardziej subtelne, a druty wyróżniały się większą sprężystością. W trakcie tego etapu wprowadzono również druty ze stali nierdzewnej.

Czwarty etap to okres płyt aktywnych, który zapoczątkowano w 1930 roku. Trwa on do dzisiaj. Jest niezwykle ważny, ponieważ w 1839 roku wynaleziono kauczuk. Pozwolił on wówczas na rozwinięcie prototypu aparatów ruchomych, w tym również płyt aktywnych. Wśród nich można wymienić kilka wynalazków, takich jak między innymi: płyta Kingsleya oraz płyty nagryzów z klamrami Jacksona. Do twórców leczenia płytami zalicza się z kolei między innymi pochodzącego z Austrii Schwarza oraz Holendra Norda.

Piątym okresem jest ortodoncja czynnościowa. Zapoczątkowana została trzy lata wcześniej w stosunku do okresu płyt aktywnych i również trwa do dnia dzisiejszego. Twórcą ortodoncji czynnościowej okrzyknięty został profesor Vigge Andersen. W 1927 roku skonstruował on aparat, tak zwany aktywator. Jego prototypem był z kolei monoblok Robina. Aktywator Andersena nie posiadał jednak żadnych sztucznych źródeł. Miał za zadanie przede wszystkim przebudować tkankę poprzez wykorzystanie zjawiska przystosowania. W ten sposób aparat ten nazywano na samym początku aparatem czynnościowym, a następnie biomechanicznym. Do dzisiaj stosuje się na całym świecie różnorodne jego modyfikacje.

Warto wspomnieć, że dopiero w latach czterdziestych i pięćdziesiątych ubiegłego wieku zaczęto zalecanie noszenia aparatów ortodontycznych przez dzieci. Miały one zapobiegać wówczas powstawaniu ubytków związanych z nierównościami zębów. Co ciekawe, zalecano je również jako… lekarstwo na problemy społeczne oraz psychiczne. Wszystko dlatego, że w Stanach Zjednoczonych ogrom publiczności skupiał się na perfekcyjnym uśmiechu. Powodów tego było wiele, jednak najważniejszy z nich to liczne reklamy i rozwój branży piękności, w tym sprzedaży past do zębów czy zabiegów ortodontycznych oraz stomatologicznych.

Nasilenie leczenia krzywego uzębienia nastąpiło po zakończeniu drugiej wojny światowej. Rodziców zachęcano do leczenia dzieci, aby te nie były społecznie piętnowanie i aby nie nasilała się w nich niepewność związana z niepewnym uśmiechem. W 1962 roku amerykańska pielęgniarka Mary Stanley marzyła o pięknym uzębieniu. Na łamach American Journal of Nursing napisała o tym, że zęby można również prostować u osób dorosłych. Po artykule specjaliści na całym świecie zaczęli zajmować się uzębieniem nie tylko u dzieci. W ten sposób, w ciągu dwudziestu kolejnych lat, liczba osób dorosłych w Stanach Zjednoczonych, które zdecydowały się na prostowanie zębów, podwoiła się.

Patrząc więc na długą historię aparatów ortodontycznych, nie da się ukryć, że współczesne urządzenie przebyło naprawdę długą drogę. Od prostych, zewnętrznych łuków, aż do stałych aparatów specjalistycznych minęły wieki. Nie da się jednak ukryć, że zapotrzebowanie na piękne, proste zęby i perfekcyjny uśmiech wciąż rośnie. Popularność aparatów zatem nie spada.

Warto nadmienić, że zarówno ortodoncja, jak i stomatologia rozwijały się niezwykle wolno. Dopiero w osiemnastym wieku obalono mit, jakoby robaki zjadały zęby. Pierre Fauchard odkrył, że zmiany próchniczne powstają przez wzgląd na spożywanie dużych ilości cukrów. To właśnie w tamtym okresie rozpoczęto również produkcję szczoteczek do zębów na skalę masową.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *